Wracając do życia i codzienności...
Dzisiaj było spokojnie, może oprócz kolejnych kłótni z mamą i siostrą. Zjadłam obiad, bawiłam się w jakąś tam grę (oczywiście zabawa skończyła się niezbyt miło... :) Zrobiłam porządki w szafie, a jutro trzeba przygotować się do szkoły. Trochę źle, bo nie uczę się i obrywam kiepskie oceny. Niedziela to najdziwniejszy dzień w tygodniu. I w ten akurat mało wesoły i nudny dzień miałam korepetycje, z matematyki. Idzie mi nawet dobrze.